TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 28 Maja 2020, 14:49
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Bohaterki z Cochabamby

Bohaterki z Cochabamby

W 1812 roku kobiety postanowiły stanąć w obronie miasta Cochabamba przed wkraczającą hiszpańską armią królewską. W XX wieku pomnik bohaterek trafił na banknot boliwijski.

27 czerwca 1806 roku brytyjski korpus ekspedycyjny liczący 1500 żołnierzy pod wodzą pułkownika Williama Beresforda wylądował w pobliżu Buenos Aires, ówczesnej stolicy Wicekrólestwa La Platy. Atak na stolicę jednak się nie powiódł, bowiem siły brytyjskie zostały odparte przez Kreoli i to pomimo ucieczki wicekróla La Platy do Corodoby. Wobec powyższego w następnym roku Brytyjczycy zwiększyli siły korpusu do 9000 ludzi, a gdy i to nie pomogło, podpisali zawieszenie broni i wycofali się oficjalnie z tego terenu.
25 maja 1810 roku panowanie Hiszpanii w Ameryce Południowej zostało jednak zakończone. Tego dnia Wicekrólestwo rozpadło się na Zjednoczone Prowincje Rio de La Plata i Republikę Guarani. Hiszpanie jednak nie poddali się bez walki, a nawet czasowo odnosili pewne sukcesy, wojna o wyzwolenie Ameryki spod hiszpańskiego jarzma trwała bowiem przez kilkadziesiąt lat.
W takiej sytuacji, podczas jednej z kampanii przeciw zbuntowanym prowincjom w maju 1812 roku, generał hiszpańskiej armii królewskiej Jose Goyeneche, podjął decyzję o ataku na miasto Cochabamba, w którym znajdowały się kopalnie srebra, i które stało wojskom królewskim na drodze do Potosi. Miasta mieli bronić rewolucjoniści pod wodzą Estabana Arze. Mieli bronić, ale 24 maja armia ta została rozbita i wycofała się w góry. W mieście zostały wyłącznie kobiety, dzieci i starcy - przynajmniej tak podają wszystkie późniejsze opracowania.
Wtedy, zgodnie z zachowanymi opisami, stała się rzecz dziwna. Zamiast czekać w pokorze na wkraczającą do miasta armię królewską, kobiety postanowiły same bronić miasta i zginąć za Ojczyznę. Ich uzbrojenie było bardziej niż skromne: kamienie, maczety, pałki, kilka karabinów i dwa pistolety, choć niektóre publikacje podają, że udało im się włamać do miejskiego arsenału i wykraść stamtąd małe działo. Pod wodzą Manueli Ganarillas, miejscowej szlachcianki o nadanym jej później przydomku ślepa, z powodu wady wzroku powodującej u niej konieczność poruszania się o lasce po zmierzchu, postanowiły stawić opór regularnej armii na wzgórzu San Salvador na przedmieściu miasta.
Gdy na ich stanowisko podjechał oficer hiszpański prosząc o zaprzestanie bezsensownego oporu, obrzucono go kamieniami, tak że zmarł z powodu ran. Gen. Goyeneche w takiej sytuacji nakazał atak. Uzbrojone w kamienie i maczety broniące wzgórza kobiety wraz z dziećmi poległy na miejscu. Dzisiejsze opracowania bardzo znacznie różnią się w zakresie szacowania ilości poległych 27 maja 1812 roku obrończyń wzgórza San Salvador, w zależności od autora i celu powstania dzieła liczby te wahają się od 30 do 1000 poległych. Być może jest to skutek dodawania do grupy stojącej przy boku Manueli Ganarillas wszystkich poległych w trakcie plądrowania miasta przez wojska rządowe.
O nieudanej obronie Cochabamby nie zapomniano. Z czasem wydarzenie to stało się jednym z mitów założycielskich Boliwii, na której terytorium leży obecnie Cochabamba. W mieście ustawiono również pomnik upamiętniający bohaterki z Cochabamby i corocznie odbywają się inscenizacje przedstawiające potyczki. Na ten temat wydano także wiele książek i nakręcono wiele filmów. W końcu w 1986 roku pomnik trafił na banknot boliwijski, który dopiero w 2018 roku zastąpiono nowym wzorem.
Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że jedynym dokumentem źródłowym, który opisuje tę sprawę jest raport Francisca Turpina do argentyńskiego generała Manuela Belgrano, który w tłumaczeniu brzmi następująco: „Każdej nocy, w momencie zmiany wart, oficer prowadzący pyta głośno: Czy kobiety z Cochabamby są obecne? Na co odpowiada mu głos: Nie. Wszystkie zginęły za kraj na polu bitwy! Chwała tym kobietom z Cochabamby, których postawa zapadnie w pamięci przyszłym pokoleniom!
Wasza Ekscelencjo, one dały przykład poświęcenia dla kraju i jestem pewny, że nie był to ostatni tego typu przykład. Przykład ten wpłynie bowiem nawet na ludzi o mentalności niewolnika, którzy nie poświęcą swego życia dla naszej sprawy”.
Z raportu wynika, że w sierpniu 1812 roku armie rewolucyjne włączyły poległe w Cochabambie kobiety do apelu poległych. I nie wiadomo wobec tego, ile w obecnie „kursującym” na ten temat przekazie jest prawdy, a ile narosło już wokół niego mitologii. Nie wynika z tego raportu również, czy postawa kobiet broniących swoich domostw wyłącznie kamieniami przed silnie uzbrojonym oddziałom wojska jest godna naśladowania. Na to już musimy odpowiedzieć sobie sami.

Piotr Kalinowski

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!