TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Sierpnia 2019, 08:49
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Bóg, Kościół i odjechani ludzie (2)

Bóg, Kościół i odjechani ludzie (2)

Dziś jeszcze raz o Mumio (którego członkowie nie pozwalają nazywać się kabaretem). I jeszcze raz o Mumio na poważnie. Choć pewnie samo zestawienie nazwy „Mumio” ze słowami „na poważnie” już zaczyna bawić…

Słucham świadectwa Dariusza Basińskiego i Jacka Borusińskiego, którzy dają je przy okazji swego występu dla młodzieży z organizacji katolickich. I jestem pod wielkim wrażeniem. Nie ma z nimi Jadwigi, żony Darka. Darek wyjaśnia, że została w domu, z dziećmi i, że rzadko jeździ z nimi w trasy, bo dzieci w domu mają czworo. Więc jest się kim zajmować. Jacek dodaje wówczas, że on również ma czworo dzieci i jedno, piąte, w niebie. Przyznam, że kiedy patrzę na tych dwóch komików, zaczynających mówić coraz bardziej poważnie i zdecydowanie, czuję się nieco zbita z pantałyku. Tym bardziej, że zaczynają mówić głównie o Bogu, co w przypadku gwiazd show biznesu tego kalibru jest naprawdę rzadkością. Tak jak pisałam w pierwszej części tego artykułu, cytując Jadwigę Basińską, która mówiła, że tzw. „odjechani ludzie”, czyli postrzegani przez innych jako świetni, nie kojarzą się z ludźmi Kościoła, z ludźmi wierzącymi. Że zestawienie to brzmi dla współczesnych jak oksymoron. 

Kochać wrogów bez wysiłku

Obaj panowie z Mumio, zgodni są co do tego, że Pan Bóg dając im dzieci zaczął ich obu wychowywać. Podkreślają również, że są Mu wdzięczni za takie zaufanie do siebie, bo „kto inny zechciałby powierzyć nam los aż czwórki niewinnych istot”?  Prowadzący spotkanie pyta wtedy, czym jest dla nich rodzina. Obaj pytają go niemal jednocześnie: „w teorii, czy w praktyce?” Młodzież na widowni śmieje się, oczekując, że to początek kolejnego żartu, tymczasem Darek i Jacek pozostają poważni. Bo w teorii – zaczyna Jacek – to rodzina jest czymś najważniejszym zaraz po Bogu. Jest najważniejsza w życiu. Darek kiwa potwierdzająco głową. Ale w praktyce to bywa już różnie – kontynuuje Borusiński. – Mimo najszczerszych chęci. W praktyce ludzie, którzy są dla mnie najbliżsi i najważniejsi – mówi Darek – bywają nie zniesienia. Chce się od nich uciec. Moja żona, moje dzieci stają się wręcz moimi wrogami, kiedy nie chcą na przykład zrobić czegoś po mojej myśli, kiedy moja żona czegoś ode mnie chce, a mi się nic akurat nie chce. Ale i tak nasze żony i dzieci kochamy najbardziej na świecie – wtrąca Jacek. – Po prostu jesteśmy grzesznikami. Dzięki temu, że Bóg dał mi rodzinę, zobaczyłem jakim człowiekiem naprawdę jestem. Bo wcześniej wydawało mi się, że jestem bardzo fajny. Ciepły, otwarty, sympatyczny. Świetny facet po prostu. Byłem takim Jacusiem, w garniturku w dodatku, który był grzeczny, miły i miał o sobie bardzo dobre zdanie. Życie w rodzinie pokazało mi, że tak nie jest. Że mam się z czego nawracać, że potrafię być nieodpowiedzialny, że sądzę moje dzieci, moją żonę, teściową itd. Odkryłem też, że to Bóg chce mi dać siłę, by ich wszystkich kochać, służyć im, Jego siłami, Jego miłością. Bez wysiłku. Tu wtrąca się Darek. Właśnie! Bez wysiłku! To jest bardzo ważne – podkreśla. – Jan Chryzostom, który żył w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, pisał, że do chrztu mogą być dopuszczeni tylko tacy chrześcijanie, którzy kochają bez wysiłku, spontanicznie. Czyli mocą Bożą. Potem Darek pyta młodzież, czy widzą co wyróżnia chrześcijanina od innych ludzi czy innych wyznań? To, że kochają! – odpowiada sam sobie. – Ale kogo kochają? Kochają wrogów. Nieprzyjaciół. I kochają bez wysiłku. To wyróżnia prawdziwych chrześcijan. Jasne, że naszymi siłami nie jesteśmy w stanie kochać tych, którzy nas niszczą, ale Bóg nie oczekuje, że będziemy to robić sami z siebie. On wie, że nie możemy. Ale jeśli powiesz Mu: Boże jestem słaby, chciałbym tak kochać, ale jestem słaby, pomóż mi, to On na pewno ci pomoże. Miłość do wrogów powoduje, że czujesz się wolny i szczęśliwy. A Bóg chce żebyśmy byli szczęśliwi, Jemu bardzo na tym zależy.

Z choroby Pan Bóg wyprowadza piękne rzeczy

Dalej panowie z Mumio mówią młodym, że ich rodzice bardzo ich kochają, choć im samym, może się wydawać, że nie wystarczająco. Albo wcale. Mówią, że wszystko co rodzice robią źle względem dzieci robią nie zamierzenie, ze słabości, z własnej grzeszności. I, żeby pamiętali, że jeśli nawet ich relacje z rodzicami są trudne czy sytuacja ich rodziny jest trudna, Bóg może wyprowadzić z tego dobro. Bóg daje tylko dobre rzeczy – mówi Darek. – Oczywiście są grzechy, są ich konsekwencje, są choroby, ale to wszystko jest od demona. Pan Bóg nawet z choroby może wyprowadzić dobro, może wyprowadzić piękne rzeczy – zapewnia. Jacek dodaje: „Zobaczcie, jak składamy życzenia imieninowe, to czego życzymy? Wszystkiego najlepszego. Ale czego? Żebyś doświadczył miłości Boga? Nie, życzymy np. zdrowia tak, bo nawet w życzeniach mówi się: „bo zdrowie najważniejsze”. I zobaczcie jaka to jest pułapka. Bo jeśli zdrowie jest najważniejsze, a ty nagle zachorujesz ciężko, masz wypadek i stajesz się niepełnosprawny, to co wtedy? To już cała reszta nie ma sensu? Przegrane życie? Nie! Bo Bóg może wyprowadzić z tego zaskakujące rzeczy. Możesz być nadal szczęśliwy”. 

Ostatnie 3 minuty

Prowadzący spotkanie pyta Jacka i Darka, co powiedzieliby innym, gdyby mieli trzy ostatnie minuty życia. Widownia śmieje się. Jacek odpowiada. „Że Bóg szalenie was kocha. I, że nawet jeśli jesteście daleko od niego, nawet jeśli zrobiliście najbardziej świńskie grzechy, On wciąż was kocha i czeka. Chce wam przebaczyć. I chce żebyście byli szczęśliwi. Kocha was za darmo, chce was obdarowywać. Chce sprawić żebyście kochali bez wysiłku innych, także wrogów”. 

Tekst Aleksandra Polewska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!