TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 09 Grudnia 2019, 15:23
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Bóg, Kościół i odjechani ludie? (1)

Bóg, Kościół i odjechani ludie? (1)

Dawno, dawno temu (bo już jakieś 17 lat wstecz), za siedmioma kopalniami i co najmniej przed siedmioma górami (choćby Beskidu Małego, bo rzecz dzieje się na Górnym Śląsku) pewien spowiednik z Rybnika uratował od rozpadu pewien kabaret. Ciekawie się zaczyna, prawda?

Kabaret, a właściwie grupa teatralna Mumio, w przyszłym roku obchodzić będzie swój Srebrny Jubileusz. Takim wynikiem, w dodatku niemal w niezmienionym składzie – trwały trzon Mumio stanowią Jadwiga i Dariusz Basińscy oraz Jacek Borusiński - w świecie show biznesu może pochwalić się nie zbyt wiele grup. Przypomnę, że obecnie Mumio współtworzą: Jarosław Januszewicz i Tomasz Drozdek, a byli jego członkowie to Tomasz Skorupa i Dariusz Rzontkowski.
Nie znaczy to, rzecz jasna, że nie imały się Mumio kryzysy. Pierwszy nadszedł po siedmiu latach. Jacek Borusiński wspomniał w jednym z wywiadów, że na pierwszym zakręcie, ich grupę uratował wspólny spowiednik. „Przez jakiś czas nasz spowiednik mieszkał w Rybniku, wsiadaliśmy więc w Katowicach do cinquecento i jechaliśmy do niego we trójkę, naburmuszeni, z pretensjami do siebie – kontynuowała wątek Jadwiga. - Czekaliśmy w jego bibliotece i po kolei szliśmy do spowiedzi. Wracaliśmy odmienieni” („Wprost”, 15-22 kwietnia 2019, Marcin Dzierżanowski, „Bóg ma poczucie humoru”). Dariusz, mąż Jadwigi, dorzucił garść szczegółów z tamtej spowiedzi. Wyznał przed spowiednikiem, że zazdrości Jackowi Borusińskiemu większej liczby propozycji ról filmowych. Na co spowiednik poradził mu, by dziękował za te sytuacje i modlił się o kolejne ciekawe role dla Jacka oraz o to, by szło mu w tych filmach jak najlepiej. „Odwrócił sytuację” – spointował Dariusz. Członkowie Mumio znanego m.in. z serii przekomicznych spotów reklamowych znanej marki telefonii komórkowej (sami pisali do nich scenariusze), filmów, a nade wszystko z czołówek rankingów najbardziej lubianych polskich kabaretów, zasłynęli również swego czasu w polskich mediach jako pełni pasji katolicy.

Depresja komika

Dziennikarz Marcin Dzierżanowski, pytając Mumio o kwestie Boga i Kościoła podkreślił, że nie kojarzą się one zbytnio, cytuję, „z takimi odjechanymi ludźmi jak wy” („Wprost”, 15-22 kwietnia 2019, Marcin Dzierżanowski, „Bóg ma poczucie humoru”). Odjechanymi, czyli super. Bo zestawienie: Kościół i odjechani – brzmi niestety, w powszechnej opinii, jak oksymoron. Historia wiary Darka zaczyna się dość kiepsko. W dzieciństwie nauczono go postrzegać Boga jako straszliwego sędziego, który, jak mówił tekst „Głównych prawd wiary”, za dobre wynagradza, a za złe karze. Dla małego Darka Bóg był więc kimś, kogo należy się bać. Kiedy dorósł zbuntował się przeciw Kościołowi. Nie bał się wtedy obrazić na Kościół, ale nie miał czelności obrazić się na Boga. Bał się, że wtedy ów Niebiański Sędzia, wymierzyłby mu jakąś karę. Wiary nie stracił, ale była to wiara oparta o lęk. „Wierzyć, że Bóg istnieje, to o czym mówi dziś otwarcie wielu poważnych naukowców, to jedna rzecz, a druga to wiara rozumiana jako zaufanie – mówiła Basiński Dzierżanowskiemu. – Żydzi używali terminu „emunach” – „oprzeć się” o Boga. Jakoś tam wierzyłem w Jego istnienie, ale relacji z Nim nie doświadczałem. Nie wiedziałem, że jest bezwarunkową Miłością („Wprost”, 15-22 kwietnia 2019, Marcin Dzierżanowski, „Bóg ma poczucie humoru”). Dariusz wspominał, że gdy był oddalony od Kościoła, mimo, iż był zdecydowanym krytykiem tej instytucji, tęsknił za duchowością. Wtedy właśnie przyjaciel polecił mu spowiednika. Basiński podszedł do pomysłu własnej spowiedzi bez entuzjazmu, ale zaryzykował.
Ksiądz w konfesjonale okazał się fantastyczny. Pokazał mu Boga innego, niż straszliwy sędzia. „Miałem wcześniej w życiu epizody depresyjne, zwierzyłem się księdzu, że boję się ich powrotu” – wspominał Darek. Ksiądz zapytał, czy boi się tego, że zwariuje i od razu wyjaśnił, że nawet gdyby Basiński stał się wariatem to Pan Bóg go nie zostawi. Darek był zaskoczony. Przestał się bać. Tydzień po Darku do tego samego spowiednika trafił Jacek Borusiński, a dwa dni po Jacku, Jadwiga.

Ministrant Jacek

Jacek do 12. roku życia był ministrantem. Jak wspomina „coś” go trzymało w Kościele. Kiedy jako dorastający chłopak zastanawiał się nad tym, czy przypadkiem już nie wyrósł z religii i nie czas dać sobie spokoju z Kościołem, znajomy ksiądz uświadomił mu, że Kościół, który miałby opuścić jest także jego, że i on go współtworzy. I, że nie może go tak po prostu zostawić, że ma mówić co mu się nie podoba, walczyć i zmieniać. Ale wątpliwości do Jacka wróciły. Pewnego dnia skierował się do konfesjonału, by odbyć ostatnią w swoim życiu spowiedź. „Miałem dość Kościoła, ale postanowiłem mu dać ostatnią szansę” – wspominał. Siedzący w konfesjonale kapłan rozmawiał z Jackiem tak, jakby gdyby wszystko o nim wiedział, nawet to czego absolutnie nie mógł wiedzieć, jakby go świetnie znał. A nie znał. Dla Borusińskiego to był znak. Został w Kościele. Kilka lat temu oglądałam zdjęcia z wesela Majki Friedrich, najstarszej córki Litzy, z pierwszego składu Arki Noego. Wśród gości zauważyłam Basińskich i Borusińskiego. A oprócz nich Darka Malejonka. Skąd na nim się wzięli?

Wspólnoty źle się kojarzą

Członkowie Mumio, choć znali wtedy krótko Malejonka i Roberta „Litzę” Friedricha, byli nimi oczarowani. „Super ludzie” – mówił Jacek. A Jadwiga dodała, że z krwi i kości. Że się potrafią kłócić, ale przede wszystkim umieją się godzić. To ci dwaj muzycy, a do tego jeszcze ojciec Augustyn Pelanowski i książka „Radykalni” Marcina Jakimowicza zainspirowała ich, by posłuchać katechez Drogi Neokatechumenalnej. 12 lat temu wszyscy znaleźli swe miejsca w jednej ze śląskich wspólnot.
Darek wspomina, że początkowo był sceptyczny i wspólnoty źle mu się kojarzyły, ale z czasem zobaczył, że neokatechumeni to normalni ludzie, żyjący autentycznym życiem. Gdy piszę ten artykuł, członkowie Mumio biorą udział w ogólnoświatowej akcji ewangelizacyjnej tzw. misji na placach. Misje te, od kilku lat odbywają się wiosennymi, niedzielnymi popołudniami na całym świecie. Również na Śląsku i w Kaliszu.
CDN

Tekst Aleksandra Polewska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!