TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Września 2021, 21:57
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Błogosławionego Nowego Roku

Błogosławionego Nowego Roku
Zawsze się dziwiłem dlaczego tak rozgadany naród jak Włosi, jest wyjątkowo oszczędny w słowa podczas składania życzeń. W sumie było to bardzo wygodne, kiedy jeszcze nie znałem języka, bo właściwie na żadną okazję nie trzeba było się szczególnie wysilać: wystarczyło słowo oznaczające dane święto poprzedzić słowem „dobry” i życzenia były gotowe. „Dobrego Bożego Narodzenia” (Buon Natale) na przykład, albo „Dobrych Urodzin” (Buon Compleanno) i wszystko na ten temat.

Ale wiadomo, że my, Polacy lubimy robić wszystko po swojemu, więc kiedy już opanowałem jako tako język chciałem moje życzenia bardziej wyartykułować w związku z czym, zwłaszcza podczas imprez grupowych, prawie zawsze musiałem chwytać swojego rozmówcę za łokieć, mówiąc że jeszcze nie skończyłem, a nawet nie zacząłem moich życzeń, kiedy ten po zwyczajowym „buon coś tam” zamierzał odejść do innych gości.
W pewnym sensie to samo robię w tym momencie: łapię każdego z Was za łokieć i proszę byś się zatrzymał i jeszcze chwilę mnie posłuchał. Może niekoniecznie będą to życzenia, ale kilkoma myślami na początku Nowego Roku chciałbym się podzielić. Przede wszystkim chcę jeszcze raz podkreślić, że będzie to rok wyjątkowy, ponieważ papież Franciszek zawierzył go Świętemu Józefowi. Przypomnę, że kiedy mieliśmy Nadzwyczajny Rok Świętego Józefa tylko dla naszej diecezji działy się rzeczy wielkie, a ich najbardziej ewidentnym dowodem było zgłoszenie się rekordowej liczby kleryków na pierwszy rok. Tym razem Rok Nadzwyczajny dotyczy całego Kościoła, całego chrześcijańskiego świata, a więc lepiej dobrze zapiąć pasy, bo będzie się działo.
Nie ulega wątpliwości, że pierwsze nadzieje i oczekiwania związane z Nowym Rokiem i jego szczególnym Patronem, wiążą się z zakończeniem pandemii, które oby nastąpiło jak najszybciej, zanim nieludzkie nawyki wymuszone reżimem sanitarnym wejdą nam w krew i pozostaniemy tacy odczłowieczeni, odseparowani, zamknięci i dalecy sobie nawzajem już na zawsze. A wszystko to, o zgrozo! - w imię miłości bliźniego! Więc jeśli ta zaraza to dopust Boży, to oby Bóg się zlitował nad nami wszystkim, a jeśli (w jakimś zakresie) to tylko ludzka inżynieria społeczna, to oby Bóg tym „inżynierom” przywrócił rozum.
Dla naszej Ojczyzny życzyłbym sobie i innym, aby po tych wszystkich piorunach i błyskawicach pojawiło się wreszcie czyste niebo. Niebo. I słońce. I podobnie jak wyżej, obyśmy się nie przyzwyczaili i nie pozostali tacy na zawsze, oby nasze mamy, żony, córki, parafianki i koleżanki nie pozostały na zawsze z tymi wulgaryzmami na ustach, bo jeśli od nich nie nauczymy się delikatności, wrażliwości i łagodzenia obyczajów, to jest już po nas.
W naszej diecezji oczywiście oczekujemy na nowego Pasterza, którego bardzo potrzebujemy. Potrzebujemy kogoś, kto nas poprowadzi, umocni nas w wierze i pokaże osobiście, co to znaczy kochać Kościół, w którym przyjęliśmy wiarę. Spodziewamy się, że mocno powalczy o jak najszybszy powrót naszych kleryków do seminarium w Kaliszu, które zostało wybudowane i wyposażone wysiłkiem wiernych tej diecezji. Ci wierni, podobnie jak niżej podpisany, nie mają pojęcia z jakich powodów seminarium zostało zamknięte, a przecież mają prawo wiedzieć. Tym bardziej, że nadal będziemy ich prosić o wsparcie w utrzymaniu naszych kleryków. Starania o powrót seminarzystów do Kalisza to oczywiście tylko jedno z wielu trudnych zadań, które staną przed naszym nowym biskupem, dlatego – choć nie wiem kto nim będzie – życzę mu wytrwałości i aby jego miłość do Chrystusa i Kościoła była większa niż trudności, z którymi przyjdzie mu się zmierzyć.
Oczywiście mam nadzieję, że już wkrótce na naszych łamach ukaże się rozmowa z nowym Pasterzem. I w tym miejscu przechodzę do naszego „opiekunowego” poletka. Nie będę ukrywał, że pandemiczne ograniczenia związane z ilością ludzi w kościołach mocno odbiły się na kondycji finansowej naszego pisma i chyba tylko dlatego, że nasz tytuł jest bezpośrednim odniesieniem do Świętego Józefa utrzymujemy się jakoś na powierzchni. Ale tym bardziej ufamy, że jesteśmy jeszcze potrzebni i obiecujemy dołożyć wszelkich starań, aby pismo było atrakcyjne i przystępne, głosiło chwałę Patriarchy z Nazaretu, informowało „co piszczy w trawie” naszej diecezji i umacniało wiarę i miłość do Boga, Kościoła i Ojczyzny.

Ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!