TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 28 Marca 2020, 18:27
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Biblijne godziny dnia

Biblijne godziny dnia

ziemia swieta 26

Promień wschodzącego słońca rozprasza ciemności nocy. Rozpoczyna się dzień ludzkiej pracy. Słoneczne światło od początku nadaje rytm ludzkiemu życiu. Dla starożytnych było tak ważne, iż niekiedy uznawano je za jedno z bóstw. Biblijni Hebrajczycy byli dalecy od takiego myślenia. Nie znaczy to, że nie doceniali jego wagi dla człowieka, ale przypisywali mu jedynie rolę służebną. Dlatego biblijny opis stworzenia świata nie nadaje słońcu imienia. Określa je jako ciało niebieskie, które ma wyznaczać kolejne etapy dnia (Rdz 1,16). I tak wschód słońca wskazywał pierwszą godzinę dnia, a od niego liczono kolejne.

Oczywiście czas ich trwania (podobnie jak w przypadku straży nocnych) nie był stały. Zależał od odległości czasu pomiędzy wschodem a zachodem. Tę dzielono na dwanaście części. I tak – oczywiście w uproszczeniu – możemy powiedzieć, że trzecia godzina odpowiadała naszej dziewiątej, szósta, dwunastej; dziewiąta piętnastej; a dwunasta osiemnastej. Na początek wydaje się to nieco zawiłe, ale jeśli trochę oswoimy się z tym rytmem biblijnego mierzenia czasu dnia nie będzie on wcale taki straszny. Ale, w czym takie przeliczanie może się nam przydać? Zacznijmy od sprawy najważniejszej. Wielu z nas, a może wszyscy, modlimy się w godzinie miłosierdzia. Wiąże się ona z chwilą, w której Jezus zakończył na krzyżu ziemskie życie. Czas naszej modlitwy przypada między godziną piętnastą a szesnastą. Dlaczego wtedy? Jeśli sięgniemy do tekstu Ewangelii – weźmy dla przykładu opis przedstawiony przez św. Łukasza (Łk 23, 22-46) – to wspomina on o godzinie szóstej, kiedy to rozpoczęła się agonia Jezusa; oraz o godzinie dziewiątej, w której Jezus oddał swojego ducha w ręce Ojca. Jeśli – według podanego przed chwilą schematu – dokonamy odpowiedniego przeliczenia to otrzymujemy odpowiednio godzinę dwunastą (ukrzyżowanie) i piętnastą (śmierć). Przy okazji zwróćmy jeszcze uwagę na jedno. Jezus został ukrzyżowany w okolicy południa, a więc w chwili, gdy słońce znajdowało się w zenicie. Była to najgorętsza pora dnia. Możemy się domyślać, jak słońce zmierzające ku najwyższemu punktowi wzmacniało Jego cierpienie podczas drogi krzyżowej. Podobnie gwałtowna ciemność, jaka nastała podczas agonii, stanowiła z pewnością nietypowe zjawisko.

O godzinach dnia znajdujemy wzmiankę w przypowieści Jezusa o robotnikach najętych do pracy w winnicy (Mt 20, 1-14). Oto pierwsi pracownicy zostają zatrudnieni wczesnym rankiem. Kolejni o godzinie trzeciej, szóstej i dziewiątej. Natomiast ostatni o jedenastej. Jeśli dokonamy przeliczenia czasu staje się oczywiste, że oni pracowali tylko jedną godzinę, bo przecież tyle czasu zostało do wieczora. Rozumiemy także zaskoczenie ich kolegów, wynajętych do pracy od rana, wynagrodzeniem, jakie otrzymali jedni i drudzy. Choć już trudniej zrozumieć ich brak serca, ale o tym wspomnimy może przy innej okazji.

Nie zawsze jednak czas dnia dzielono na godziny. W czasach Patriarchów, kiedy wędrowano z miejsca na miejsce, a schronieniem i mieszkaniem dla całej rodziny był namiot rozbijany na pustynnych bezdrożach położenie słońca wyznaczało czas pracy i odpoczynku. Po wschodzie i przed zachodem słońca był najbardziej odpowiedni moment do podejmowania codziennego trudu. Przecież, gdy słońce znajdowało się w zenicie upał stawał się nie do zniesienia. Wtedy – oczywiście w miarę możliwości – należało przerwać swe zajęcia i szukać schronienia w cieniu. Tak oto południe oddzielało od siebie godziny ludzkiej pracy i wzywało do pokrzepienia ciała. Jego czas Biblia określa mianem najgorętszej pory dnia. To właśnie o takiej porze Patriarcha Abraham siedział przed swoim namiotem (Rdz 18, 1). Jego zachowanie jest trochę nietypowe. Wydawałoby się, iż raczej będzie znajdował się w jego wnętrzu. Przecież ten czas jest najbardziej odpowiednim na posiłek i poobiedni sen, a do tego jest niezbędny cień. Ten na pustyni może zapewnić jedynie namiot. Patriarcha znajduje się jednak przed nim. Dlaczego? Wielu biblijnych komentatorów mówi, iż wypatrywał on podróżnych, by zaprosić ich w gościnę. Świadczy o tym również jego zachowanie w chwili, gdy przybyli do niego trzej wędrowcy: natychmiast zaprasza ich do wnętrza i przygotowuje dla nich obfity posiłek. Dalsze wydarzenia pokazały, iż w ten sposób udzielił on gościny samemu Bogu.

O południowym spotkaniu opowiada jeszcze inny fragment Biblii. To historia, która wydarzyła się w Sychem. Opowiada ją Ewangelia według św. Jana (J 4, 1nn). Wszystko wydarzyło się około godziny szóstej, a więc także w najgorętszej porze dnia. Tym razem to Jezus siedział przy studni, którą w dawnych czasach wykopał wnuk Abrahama – Patriarcha Jakub. Wydawałoby się, iż czekanie w takim miejscu i o tej godzinie nie ma najmniejszego sensu. Wszyscy przebywają w swoich domach. Ci, którzy mieli przyjść po wodę zrobili to o poranku lub uczynią to pod wieczór. Komu chciałoby się dźwigać ciężkie dzbany w skwarze słonecznych promieni. Co więcej Jezus sam nie może zaczerpnąć wody. By to uczynić potrzeba kilkumetrowej liny, gdyż lustro wody znajduje się na głębokości 32 m. Tymczasem właśnie o tej porze przychodzi do studni po wodę kobieta – Samarytanka. Rozpoczęta przez Jezusa rozmowa prowadzi ową kobietę do wiary. Odkrywa ona w Jezusie obiecanego Mesjasza. Zmienia się jej całe życie.

Wspominając o tym szczególnym czasie dnia, jakim jest godzina południa zauważmy, iż wszystkie wspomniane wydarzenia: męka Jezusa, spotkanie Abrahama, rozmowa z Samarytanką, rozgrywają się o jednym czasie. To południe – najgorętsza pora dnia, a jednocześnie jego centralna część. Ta chwila staje się dla człowieka spotkaniem z Bogiem. Karty Biblii stopniowo odsłaniają to niezwykłe wydarzenie i prowadzą ku krzyżowi Jezusa, miejscu i godzinie, która na zawsze złączy człowieka z Bogiem. Tak miara czasu pozwala nam odkrywać związki pomiędzy poszczególnymi wydarzeniami biblijnymi i wprowadza nas w ich głębię. Warto więc zwracać uwagę na ten szczegół podczas naszej lektury tekstu Pisma Świętego. Na koniec wspomnijmy o jeszcze jednej rzeczy. Znamy już podział dnia w czasach Jezusa. Przyjrzeliśmy się, jak mierzyli czas Patriarchowie. My posługujemy się zegarami. Czy posiadali je bohaterowie biblijni? Takie jak my oczywiście nie. Mamy jednak fragmenty Biblii, w których jest wzmianka o zegarze, a ściślej o pewnym sposobie odmierzania godzin. Oczywiście jest to zegar słoneczny. Wspomina o nim Księga Proroka Izajasza (Iz 38, 8). Prorok zapowiada uzdrowienie króla judzkiego Ezechiasza i ocalenie przed Asyryjczykami. Dokona tego Bóg, zaś znakiem interwencji będzie niezwykłe wydarzenie: oto cofnie się cień słoneczny na królewskim zegarze o dziesięć stopni. O tym wydarzeniu opowiada także Druga Księga Królewska (2Krl 20, 1-11). Wprawdzie tekst biblijny nie używa słowa zegar – wspomina jedynie o stopniach, ale właśnie tak w starożytnej Asyrii mierzono czas: wyznaczał go cień słońca padającego na oznaczone stopnie. Król Ezechiasz miał najprawdopodobniej w swym pałacu podobnie skonstruowane urządzenie. A może tylko obserwowano cień murów padający na stopnie schodów? My miejmy na uwadze jedno. Opisane wydarzenie cofnięcia cienia przypomina podstawą prawdę: jakkolwiek byśmy nie odmierzali czasu, to jedynie Bóg jest tym, który jest jego Panem, a wszystkie chwile składające się na bieg naszych dni ku Niemu prowadzą. A mędrzec Kohelet dopowie: Na wszystko jest wyznaczona godzina (por. Koh 3, 1). Mądry zaś ten, kto umie ją rozpoznać.

Tekst i foto ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!