TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 18 Lutego 2020, 06:21
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Bazylika Narodów

Bazylika Narodów

bazylika narodow

Miejsce modlitwy Jezusa w Ogrodzie Oliwnym upamiętnia bazylika nazwana kościołem Wszystkich Narodów. Ta nazwa wynika z zaangażowania różnych narodów świata we wzniesienie tej budowli. Włoski architekt Barluzzi kreśląc jej linie kierował się bizantyjskim pierwowzorem. Jednocześnie symbolika całego kościoła nawiązuje do tego, co wydarzyło się podczas nocy poprzedzającej ukrzyżowanie Jezusa. Fronton opowiada o agonii Pana. Wejście zdobią cztery kolumny. Umieszczone są na nich postacie Ewangelistów. Otwarte księgi w ich rękach przypominają świadectwo słowa Bożego o tamtych dramatycznych wydarzeniach. Od tej lektury należy rozpocząć, zanim wejdziemy do świątyni. 

Mozaika zdobiąca tympanon przedstawia artystyczną interpretację słowa Bożego. Oto postać Chrystusa wznosi swą modlitwę ku Bogu Ojcu. Obaj są naznaczeni bólem i cierpieniem. Po prawej stronie niewiasty opłakują Jezusa. Jego Matka w swych rękach trzyma umęczone ciało Zbawiciela. Z lewej strony stoją najważniejsze postaci Starego Przymierza: Mojżesz i Dawid. Choć Bóg zapowiadał Mesjasza, to jednak nie został on rozpoznany. Ten dramat podkreśla łaciński napis ignorantia. To słowa stanowi przestrogę dla wchodzących. Każdemu z nas grozi ryzyko pozostania jedynie turystą. Można wejść, zwiedzać, zrobić trochę zdjęć i nie odnaleźć tego, co najważniejsze... Całość wieńczy krzyż – znak zbawienia. To tutaj – zanim spoczął na ramionach Chrystusa – zapadła w Jego sercu ostateczna decyzja o podjęciu wyznaczonej Mu przez Boga drogi zbawienia. Gdy wchodzimy przez potężne, wykonane z brązu drzwi przenosimy się jakby w inny świat. Niknie gwar miasta. Wnętrze wypełnia mrok i cisza. Trzeba wpierw przyzwyczaić oczy, by odczytywać to, co bazylika chce opowiedzieć swym wystrojem. Trzy nawy pokrywa sklepienie, wsparte na licznych kolumnach. Składa się ono z niewielkich kopuł. W ich wnętrzu umieszczone są herby narodów wspierających wznoszenie świątyni. Ich liczba (12) nawiązuje zarówno do pokoleń Izraela, jak i Apostołów Chrystusa. Tego, kto jest przyzwyczajony do strzelistości świątyń zaskoczy pewien fakt. To sklepienie nie wznosi nas ku niebu. Ono zaprasza do pochylenia się nad ziemią tak, jak nachylony był w czasie swej modlitwy Jezus. Dyskretne oświetlenie i fiolet przeszklenia okien wprowadza klimat Wielkiego Postu. Pomaga przeżywać szczególną, poprzedzającą ukrzyżowanie noc. Spoglądając na posadzkę gdzieniegdzie możemy dostrzec pozostałości mozaiki pierwszej, bizantyjskiej budowli. Zniszczyli ją Persowie. Obecna swym zarysem nawiązuje do jej położenia. W centrum prezbiterium znajduje się skała. Ta, która była świadkiem wydarzeń owej nocy. Zrosił ją pot Chrystusa, spadający podczas modlitwy jak gęste krople krwi. Przy niej Judasz pocałunkiem wskazał Jezusa kohorcie strażników. Stąd, opuszczony przez uczniów, został poprowadzony na fikcyjny sąd; sąd, który miał już gotowy wyrok śmierci. O wszystkich tych wydarzeniach opowiadają mozaiki w apsydach poszczególnych naw. Środkowa – nad skałą – ukazuje modlącego się Jezusa. Po lewej stronie odnajdziemy ilustrację zdrady dokonanej przez Judasza. Zdrady tym boleśniejszej, bo dokonanej za pomocą pocałunku – znaku przyjaźni. Natomiast mozaika z prawej strony ilustruje reakcję strażników na słowa Jezus: „Ja jestem”: Zbawiciela otacza aura światła, zaś żydowscy żołnierze leżą twarzą na ziemi. Dlaczego tak? Ponieważ te słowa odpowiadają Imieniu Boga, którego Żydom wypowiadać nie wolno i  które to otaczane jest szczególną czcią. Tu zatrzymajmy się dłużej. W prawym, dolnym  rogu obramowania znajduje się herb państwa polskiego – orzeł w koronie. Mozaika to została bowiem ufundowana przez polskich żołnierzy w roku 1944 (choć umieszczono ją w 1952 r). To kolejny znak polskiej obecności w Ziemi Świętej. Znak jakże wymowny. Przecież w dalszej części tej sceny Chrystus nie tylko pozwala się aresztować, ale mówi również do swych oprawców, by pozwolili odejść Jego uczniom wolno. Za chwilę pochylimy się, by ucałować skałę agonii Chrystusa. Zaraz nad nią znajduje się ołtarz, a za nim tabernakulum. To miejsce nie jest więc tylko przypomnieniem historii. Tutaj nieustannie ponawia się ofiara Chrystusa. Trwa modlitwa Jego uczniów. Przecież On sam prosił, byśmy Mu towarzyszyli w tej godzinie. Pamiętali o tym chrześcijanie poszczególnych pokoleń, wznosząc w tym miejscu kolejne świątynie. Uczynili to wpierw w czasach cesarza Teodozjusza. Przychodzili na to miejsce, jak relacjonuje pątniczka Eteria, pomni na słowa Pana: Czuwajcie, abyście nie ulegli pokusie. Na ruinach dawnej budowli, w  XII wieku krzyżowcy wznieśli niewielki kościół. A gdy ten został zburzony, Franciszkanie dołożyli wszelkich starań, by teren Ogrójca powrócił w ręce chrześcijan i w XX w. doprowadzili do wzniesienia współczesnej świątyni. Zmieniały się jej kształty, położenie murów, ale jedno pozostawało zawsze niezmienne: skała agonii stanowiła centrum sanktuarium. Przypominała kolejnym pokoleniom, iż chrześcijanin, to ten, który uczestniczy w modlitwie Jezusa. Zanosi ją za zbawienie – ocalenie świata. Czyni to oddając – jak Jezus – swoją wolę Bogu, by pełnić Jego wolę. O tej ofierze przypomina korona cierniowa, otaczająca skałę. Wplecione są w nią kielichy, nawiązujące do motywu ofiary z krwi Chrystusa. Tej samej, która jest składana Bogu w kielichu na ołtarzu podczas Mszy Świętej. Zwróćmy uwagę na jeden szczegół. Obok kielichów znajdujących się przy ogrodzeniu skały umieszczone są przedstawienia ptaków, które zdają się osłaniać to miejsce. Ich skrzydła są podcięte. Te ptaki już nie pofruną. Ich życie zmierza do kresu. Ten znak przypomina: tu, w Getsemani nastąpił kres ziemskiego życia Jezusa Chrystusa. Zdecydował On poświęcić swe życie, by uwolnić nas z jarzma śmierci, do jakiego przywiązały nas nasze grzechy. 

Wychodząc z kościoła schodzimy ulicą w stronę Doliny Cedronu. Po jej przejściu znów udamy się w stronę kamiennych schodów, by iść drogą pojmanego Jezusa. Ale zanim tam pójdziemy skręćmy przy skrzyżowaniu w prawo. Droga zaprowadzi nas do niewielkiej groty - kościoła. Nosi ona nazwę „Gorta trwogi Apostołów”. W 1955 r. została zalana przez powódź. W dużej części napełniła się mułem. Była to okazja do renowacji i przeprowadzenia wykopalisk. Archeologom udało się odsłonić znaczne pozostałości groty z czasów Chrystusa, zanim przekształcono ją w kościół. Odnaleziono także pozostałości cysterny na wodę oraz fragmenty mozaiki podłogowej z pierwszych wieków, jak i malowideł z czasów krzyżowców. Tu Jezus pozostawił swych uczniów i zabrawszy ze sobą Piotra, Jakuba i Jana, odszedł na modlitwę. Dodajmy, że na miejscu, do którego przyprowadził wybranych uczniów, w średniowieczu zbudowano niewielki kościół. Pozostały z niego drobne fragmenty znajdujące się w ogrodzie po prawej stronie bazyliki. Wszystko przypomina nam o jednej prośbie, a właściwie pragnieniu Jezusa: byśmy towarzyszyli Mu w Jego modlitwie. I wcale nie trzeba jechać do Getsemani (choć dobrze tam być, by o tych sprawach sobie przypomnieć). Wystarczy się tylko modlić. Tylko i aż.

Tekst i foto ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!